13.07.13

13.07.13

Poprzeczka na treningach jest cały czas podnoszona, a moja kondycja nadal do dupy. Pochlastać się można. Trudno jest mi opisać to jak się czuję. Niby jestem zmęczona, mam problem z nabraniem powietrza, ale jednak jest wszystko ok i tylko mięśnie palą. Wczoraj robiłam takie coś:

Najpierw wachluję tymi linami tak jak koleś z filmu - 15 powtórzeń, później na zmianę - 15 powtórzeń na rękę czyli razem 30, i znowu 15 powtórzeń razem. A to wszystko w trzech seriach. Odpadnięcie rąk gwarantowane. Bałam się tego ćwiczenia, bo jak widziałam, jak napakowani kolesie się nad tym znęcają to gdzie ja z tym. No i zonk. Wczoraj nadeszła ta wyczekana chwila, i musiałam to zrobić...

Wciąż mam problem z dietą. Zaczęłam jeść więcej, ale z proporcjami są cyrki. Albo jem tyle samo tłuszczy co węglowodanów, albo za mało białka, albo za mało węglowodanów itd. Bądź tu mądry i pisz wiersze... Z kolanami też nie jest za dobrze. Przeglądałam ostatnio allegro i znalazłam kilka dobrze zapowiadających się suplementów. Muszę sobie trochę pomóc, ale w granicach normy:

Wybrałam kofeinę w tabletkach, bo może będzie lepiej się przyswajać niż zwykła kawa (której szczerze nienawidzę, bo zawsze mam zgagę + mdłości). Natomiast glukozaminę zamieniłam na kolagen. Glukozamina na mnie niestety nie działa. Przez 3 miesiące brałam Odnovit. Poprawa była, ale na krótko. Kolagen ma dodatkowo wpływ na skórę, m.in. rozstępy i elastyczność. A że to jest wersja w proszku, do picia, to szybciej się wchłania niż np. krem który niekoniecznie przejdzie przez wszystkie warstwy skóry.

Z innych zakupowych nowości - nabyłam mydło firmy Avene (po prawej na zdjęciu, takie mini;). W Superpharmie była promocja na produkty Iwostin, i chciałam kupić ich kostkę, ale polecono mi Avene. Ponoć jest superekstrawypasione oraz szybko im schodzi. A według kobiety która mi to wcisnęła Avene jest lepsze, bo FRANCUSKIE, a Iwostin jest POLSKI. Porażka. Ale przetestuję, bo różnica między kostkami była niewielka - 4 zł. Mam nadzieję że dobrze się sprawdzi. Inaczej ta kobieta ma przerąbane.

A na koniec - spodnie marzenie, czyli czarne rajty Adidas wypuszczone z okazji Igrzysk w Londynie:

To moja czwarta para spodni. Wszystkie powoli robią mi się luźne na dupie, udach, pod kolanami... Te wzięłam w rozmiarze L - tak na zapas żeby za miesiąc nie kupować kolejnych. Są mi troszkę ciasne w pasie, ale z czasem i te będą luźniejsze :)